August Emil Fieldorf “Nil” — generał, którego komuniści zamordowali za wierność Polsce
August Emil Fieldorf to człowiek, którego życiorys mieści w sobie cały dramat polskiego XX wieku. Legionista, kawaler Virtuti Militari, organizator Kedywu — najgroźniejszej struktury Polskiego Państwa Podziemnego. Zaplanował likwidację kata Warszawy Franza Kutschery, a kilka lat później sam został powieszony w więzieniu na Mokotowie przez sąd, który wydał wyrok śmierci na podstawie zeznań wybitych torturami. Jego ciało wrzucono do bezimiennej mogiły, której rodzina do dziś nie odnalazła.
Od krakowskiego Związku Strzeleckiego do legionisty walczącego o granice II RP
Urodził się 20 marca 1895 roku w Krakowie, w rodzinie robotniczej. Z wykształcenia był nauczycielem — ten zawód, nie kariera wojskowa, miał być pierwotnym pomysłem na życie. W 1912 roku wstąpił do Związku Strzeleckiego, stając się jednym z młodych Polaków pod austriackim zaborem, którzy przygotowywali się do walki o niepodległość, zanim ktokolwiek wierzył, że jest ona możliwa.
Gdy w 1914 roku wybuchła pierwsza wojna światowa, Fieldorf wstąpił do Legionów Polskich i przez kolejne trzy lata walczył na frontach galicyjskim i wołyńskim. Za męstwo otrzymał Srebrny Krzyż Orderu Virtuti Militari V klasy oraz dwukrotnie Krzyż Walecznych. Po kryzysie przysięgowym w 1917 roku został wcielony do armii austriackiej. Jesienią 1918 roku, jako członek POW, brał udział w rozbrajaniu Austriaków w Krakowie.
W odrodzonym Wojsku Polskim walczył w wojnie polsko-ukraińskiej, a następnie w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920. Bitwa Warszawska ukształtowała pokolenie oficerów, dla którego niepodległość Polski nie była abstrakcyjnym pojęciem, ale czymś wykutym własnoręcznie na froncie. Kampanię wrześniową 1939 roku zakończył jako podpułkownik dowodzący 51. Pułkiem Piechoty Strzelców Kresowych.
Generał Nil i Kierownictwo Dywersji Kedyw — najgroźniejsza struktura konspiracji
Po klęsce wrześniowej Fieldorf przedostał się przez Węgry do Francji, a po jej upadku — do Wielkiej Brytanii. Tam objął funkcję oficera sztabu w Komendzie Głównej Związku Walki Zbrojnej. Mógł spokojnie przeczekać wojnę w Londynie. Wybrał inaczej.
Na własną prośbę wrócił do okupowanej Polski drogą lądową, jako pierwszy emisariusz rządu RP na uchodźstwie. Trasa wiodła przez Bliski Wschód — i to właśnie wtedy nad Nilem przyjął pseudonim, pod którym przeszedł do historii. Miał być tymczasowy, ale przylgnął na całe życie i zaczął funkcjonować jako synonim człowieka, który nie kalkulował własnego bezpieczeństwa, gdy ważyła się sprawa Polski.
W 1942 roku został organizatorem i szefem Kierownictwa Dywersji — Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej. Była to komórka odpowiedzialna za planowanie i koordynowanie najtrudniejszych akcji sabotażowych, dywersyjnych i likwidacyjnych przeciwko niemieckiemu okupantowi. Pod jego dowództwem Kedyw zorganizował dziesiątki spektakularnych operacji.
Po rozwiązaniu Kedywu w lutym 1944 roku Fieldorf przystąpił do tworzenia struktur organizacji “NIE” (Niepodległość) — głęboko zakonspirowanej sieci, która miała kontynuować walkę po wkroczeniu Sowietów do Polski. To była antycypacja, której większość Europy nie była w stanie pojąć: AK przygotowywała się do walki z drugim okupantem, zanim jeszcze pierwszy zdążył opuścić kraj.
Aresztowanie i sfingowany proces — jak komuniści zamordowali generała
W sierpniu 1944 roku Fieldorf walczył w Powstaniu Warszawskim. Po jego upadku uniknął niewoli i w październiku został zastępcą komendanta głównego AK generała Leopolda Okulickiego. Był wówczas jednym z najbardziej poszukiwanych Polaków przez NKWD i UB.
Ironii losu nie sposób przecenić. 7 marca 1945 roku, kilka miesięcy po wyzwoleniu Polski przez Sowietów, Fieldorf został aresztowany w Milanówku przez funkcjonariuszy NKWD — którzy nie rozpoznali, kogo właśnie zatrzymali. Posługiwał się pseudonimem “Walenty Gdanicki” i jako rzekomy kolejarz został zesłany w głąb ZSRR, gdzie spędził ponad dwa lata w łagrach na Uralu, ciężko chorując. Wrócił do Polski w październiku 1947 roku — wycieńczony, ale nadal nierozpoznany.
3 maja 1950 roku ujawnił się w ramach amnestii, wierząc — błędnie — że może liczyć na elementarną sprawiedliwość. Już 9 listopada został aresztowany w Łodzi przez Urząd Bezpieczeństwa, który tym razem dokładnie wiedział, kogo trzyma w rękach. Rozpoczęło się brutalne, niemal dwuletnie śledztwo. Bito go, pozbawiano snu, prowadzono nieprzerwane przesłuchania w więzieniu mokotowskim przy Rakowieckiej. Akta pokazują człowieka załamanego fizycznie, ale niezłamanego — Fieldorf nie podpisał zeznań obciążających podkomendnych ani nie przyznał się do zarzucanych mu zbrodni.
16 kwietnia 1952 roku Sąd Wojewódzki dla miasta stołecznego Warszawy skazał go na karę śmierci za rzekome rozkazy likwidacji partyzantów sowieckich podczas okupacji niemieckiej. Wyrok wydała sędzia Maria Gurowska, oskarżenie podtrzymywała prokurator Helena Wolińska, a w postępowaniu uczestniczył prokurator generalny Beniamin Wajsblech. Cała trójka wyemigrowała w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych do Wielkiej Brytanii i Izraela, gdzie dożyła starości na państwowych emeryturach. Brytyjski sąd odmówił ekstradycji Wolińskiej w 1999 roku, uznając, że sprawa jest “polityczna”.
Egzekucja 24 lutego 1953 i grób, którego do dziś nikt nie znalazł
Wyrok wykonano przez powieszenie 24 lutego 1953 roku w więzieniu mokotowskim. Egzekucję przeprowadził kat Alojzy Walaszczyk — ten sam, który wieszał setki innych oficerów Polskiego Państwa Podziemnego. Ciało Fieldorfa zakopano w bezimiennej mogile, prawdopodobnie na cmentarzu Powązkowskim, w tak zwanym “kwartale na Łączce” — gdzie komunistyczne władze grzebały zamordowanych żołnierzy wyklętych.
Dwie córki generała — Krystyna i Maria — przez całe dorosłe życie szukały grobu ojca. Po 1989 roku IPN rozpoczął ekshumacje na “Łączce”, podczas których odkryto szczątki kilkudziesięciu żołnierzy podziemia. Mimo to w 2026 roku szczątków Fieldorfa nadal nie zidentyfikowano. Krystyna Fieldorf-Zachuta zmarła w 2018 roku, nie doczekawszy pochówku ojca.
Sąd Najwyższy unieważnił wyrok dopiero 7 marca 1989 roku, w przeddzień upadku komunizmu. W lipcu 2006 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Fieldorfa Orderem Orła Białego. Film “Generał Nil” Ryszarda Bugajskiego z 2009 roku przybliżył jego historię szerokiej publiczności. Imię generała noszą dziś szkoły, ulice i pomniki w kilkudziesięciu polskich miastach.
Dlaczego dziedzictwo generała Nila jest dziś ważniejsze niż kiedykolwiek
Historia Fieldorfa to opowieść o systemie — o sposobie, w jaki komunizm niszczył ludzi nie tyle wyrokiem śmierci, ile skrupulatnym wymazywaniem pamięci o nich. Bezimienna mogiła, sfałszowane akta, sędziowie, którzy zmarli w spokoju za granicą — to wszystko było częścią tej samej operacji: spowodować, by Polacy zapomnieli, kim byli ich bohaterowie.
Dziedzictwo “Nila” wraca dziś właśnie dlatego, że jest historią oporu wobec dwóch totalitaryzmów. Człowieka, który walczył z Niemcami i z Sowietami, dla którego niepodległość Polski była wartością nadrzędną wobec jakiejkolwiek ideologii. To postawa, która znajduje żywy oddźwięk w środowiskach kultywujących pamięć o Żołnierzach Wyklętych — i w tych, którzy traktują antykomunizm jako styl życia, nie tylko historyczną deklarację.
Symbol “Nila” jest dziś jednym z najczęściej noszonych motywów na patriotycznych koszulkach i bluzach — obok kotwicy Polski Walczącej i podobizn Pileckiego. Kto nosi taki nadruk, deklaruje, że pamięć o Fieldorfie jest dla niego fragmentem osobistej tożsamości, nie elementem dekoracji. Dla wielu młodych Polaków koszulka z portretem generała stała się formą codziennego oporu wobec relatywizmu — sposobem, by pamięć o ludziach, których komuniści chcieli wymazać, była obecna na ulicy, na siłowni, w pracy.


